Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
607 postów 6834 komentarze

www.myśląca.pl

alfa.com.hel - Chcę zamieszczać rozważania biblijne, świadectwa Bożego działania i poezję...Mój status- nauczyciel na emeryturze- humanista, teolog; dobra znajomość zagadnień biblijnych i egzystencjalnego wymiaru Słowa Bożego.

Tak oto jesteśmy w domu... Twój film jest piękny.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"Wędrowny ptak z dalekich stron Do swoich gniazd co roku wraca I do przydrożnych wierzb swawolny wraca wiatr..."

 

Fragment z mojej książki: "Czas zatarł ślad" - wydanej w 2014 roku.

OTO ON:

W Warszawie czułam się obco….

Moje myśli wciąż biegły w stronę rodzinnego domu, do wioski, gdzie „diabeł mówi dobranoc”, do lasów i łąk, do wioski, do otwartej przestrzeni z błękitem nieba i łanami zbóż; było tam ciężkie życie, ale własny chleb.

Rozpoczęłam pracę – na krótki okres; wiadomość o chorobie rodziców przypieczętowała to, co wcześniej czułam.

Moja decyzja była błyskawiczna; bilet powrotny… Wracałam do domu.

Z okien pociągu widziałam przestrzeń z pierwszymi oznakami wiosny; topniały śniegi, pierwsze, nieśmiałe źdźbła traw przebijały się spod cienkiej, błotnistej skorupy, w niektórych miejscach tworząc bladozielone łaty na szarej ziemi. Drzewa wypuszczały pąki; po gałęziach spływały krople wody; pnie drzew nasączone mżawką kołysały się na wietrze.

Po parogodzinnej podróży byłam na miejscu. Przywitały mnie brzozy rosnące wzdłuż szosy, zagajnik, jeszcze nie odziany listowiem, krzyż zatknięty w ziemię, i ten drugi na skraju wioski, z figurą Ukrzyżowanego - górujący ponad niskimi chatami. Wioska o tej porze roku robiła wrażenie szarego, opustoszałego zakątka; ogołocone z liści drzewa, o nagich konarach i rozkołysanych wierzchołkach; płoty zmurszałe od jesiennych słot i zimowych zamieci i tuż za nimi, ledwie widoczne, kępki przebiśniegów nieśmiało rozjaśniające swą bielą szarość ogrodów.

Ale ludzie, niezależnie od pór roku, wciąż tacy sami – witali mnie serdecznie, nie mogąc się nadziwić, że zdecydowałam się opuścić Warszawę.

Uśmiechałam się tylko, nie tłumacząc niczego – szłam w stronę domu; czułam się tak, jakbym uszła kilka kilometrów, a to był tylko mały odcinek drogi.

Mamę zastałam w łóżku; leżała skulona pod pierzynką, blada, z zapadniętymi oczami, robiła wrażenie małej, niepozornej istoty, jakby ubyło jej ciała i wzrostu. Usiadłam więc obok i długo, długo gładziłam jej czarne, tkane srebrem włosy.

 Robiłam wszystko, żeby chorej nie przysparzać żadnych zmartwień. Tylko tato, słysząc moje słowa, smutnie pokiwał głową. Teraz dopiero zauważyłam, że i on jest chory, chociaż chodzi po domu i obsługuje mamę.

 Jeszcze parę wolnych dni; mogłam więc pospacerować po wiosce, popatrzeć na znajome zakątki.

Wiosna już na dobre wkroczyła na podwórza, okrywając szarość ziemi płożącymi się gałązkami ptasiego rdestu i kępkami tasznika, a za domem strumyk, napęczniały roztopami, przetaczał się po wiatrołomach, hucząc kaskadami dźwięków. Woda nawilżała dolne zbocza wąwozu, gdzie żółciło się już od bożego liczka (podbiał pospolity); miejscami wyrastały kiście różowego lepiężnika. Tuż za wąwozem mała łączka wciskała się w las, tworząc misterne dywany z pierwiosnków, a nieco głębiej, wśród leśnych drzew, zajaśniało bielą zawilców. Natura rozsypywała wokoło swe skarby, wynagradzając ludziom trudy zimy.

Szłam przed siebie, aż do granic wioski, gdzie królował duży staw otoczony tatarakiem i płaczącymi wierzbami o długich warkoczach sięgających lustra wody; dalej ciągnęła się droga do sąsiedniej wioski, biegnąca obok zagajnika i leszczynowego lasku, z rzędem strzelistych topoli, przyozdobionych bukietami jemioły. A wzdłuż drogi ciągnęły się łany pól z młodą oziminą i szare, jeszcze nie obsiane zagony, poprzeplatane pasami łąk, ozłoconych kwiatami mleczu. Wokoło znajomy szum wiatru i ptaki szybujące ku obłokom, zupełnie jak w tej piosence:

„Wędrowny ptak do swoich gniazd co roku wraca i do przydrożnych drzew wędrowny wraca wiatr…”

 Ja też wróciłam; byłam u siebie – wolna jak te ptaki, jak ten wędrowny wiatr…" 

WRÓCIŁAM! JESTEM!

CZY NA STAŁE? CZY NA DŁUGO? 

CZY TYLKO JAK TEN WĘDROWNY WIATR, CO DELIKATNIE MUŚNIE I PĘDZI...

ALE PÓKI JEST KORZYSTAJ Z JEGO DELIKATNEGO POWIEWU..

 

 .POZDRAWIAM SERDECZNIE. Helena.

 

KOMENTARZE

  • :-)
    Bratek to moje nowe imię...? Daje radę :-)

    ""Wędrowny ptak z dalekich stron Do swoich gniazd co roku wraca I do przydrożnych wierzb swawolny wraca wiatr..."

    Pamiętam jak mówiłaś, że jesteś spokojna bo wiesz, jesteś pewna, że wrócę do Ciebie... Nie przykładałem do tego wielkiej wagi a tu... Jesteś-my.
  • @Franek Ganek 20:30:29
    Obiecany film
    https://youtu.be/6e7unJR3S78?list=UUIkGInhaNFKTfPkC0w8_qmw
  • @alfa.com.hel 20:34:54
    Tak...
    Ten jeden mi na dziś wystarczy...
    Pozostałe z tej strony zostawię na później.
    Dziękuję.
    Dobrej nocy życzę.
  • WRÓCIŁAM! JESTEM!
    Cieszę się że wróciłaś! :-)

    http://www.gify.net/data/media/348/roza-ruchomy-obrazek-0017.gif
  • @miarka 23:08:33
    Dziękuję.
    CZY NA STAŁE? CZY NA DŁUGO?

    CZY TYLKO JAK TEN WĘDROWNY WIATR, CO DELIKATNIE MUŚNIE I PĘDZI...

    ALE PÓKI JEST KORZYSTAJ Z JEGO DELIKATNEGO POWIEWU..
    Pozdrawiam.
  • @alfa.com.hel 17:40:52
    "JAK TEN WĘDROWNY WIATR, CO DELIKATNIE MUŚNIE I PĘDZI...
    ALE PÓKI JEST KORZYSTAJ Z JEGO DELIKATNEGO POWIEWU.".

    O, widzę że nie tylko Dobry Duch, ale i dobry humor dopisuje.
    Z wiatrem zawsze w drodze, z Duchem w drodze i u celu. Miło iść w dobrym towarzystwie tych z którymi dzielimy nie tylko drogę, ale i cel, gdy łączy nas Dobry Duch.
  • @miarka 22:14:11
    JASNE!
    DOBRY DUCH, ŁAGODNY WIATR, CISZA- CORAZ WIĘKSZ CISZA!- i jak tu nie miec humoru?- w dodatku gdy towarzystwo SUPER!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

ULUBIENI AUTORZY