Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
601 postów 6782 komentarze

www.myśląca.pl

alfa.com.hel - Chcę zamieszczać rozważania biblijne, świadectwa Bożego działania i poezję...Mój status- nauczyciel na emeryturze- humanista, teolog; dobra znajomość zagadnień biblijnych i egzystencjalnego wymiaru Słowa Bożego.

Tak oto jesteśmy w domu... Twój film jest piękny.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"Wędrowny ptak z dalekich stron Do swoich gniazd co roku wraca I do przydrożnych wierzb swawolny wraca wiatr..."

 

Fragment z mojej książki: "Czas zatarł ślad" - wydanej w 2014 roku.

OTO ON:

W Warszawie czułam się obco….

Moje myśli wciąż biegły w stronę rodzinnego domu, do wioski, gdzie „diabeł mówi dobranoc”, do lasów i łąk, do wioski, do otwartej przestrzeni z błękitem nieba i łanami zbóż; było tam ciężkie życie, ale własny chleb.

Rozpoczęłam pracę – na krótki okres; wiadomość o chorobie rodziców przypieczętowała to, co wcześniej czułam.

Moja decyzja była błyskawiczna; bilet powrotny… Wracałam do domu.

Z okien pociągu widziałam przestrzeń z pierwszymi oznakami wiosny; topniały śniegi, pierwsze, nieśmiałe źdźbła traw przebijały się spod cienkiej, błotnistej skorupy, w niektórych miejscach tworząc bladozielone łaty na szarej ziemi. Drzewa wypuszczały pąki; po gałęziach spływały krople wody; pnie drzew nasączone mżawką kołysały się na wietrze.

Po parogodzinnej podróży byłam na miejscu. Przywitały mnie brzozy rosnące wzdłuż szosy, zagajnik, jeszcze nie odziany listowiem, krzyż zatknięty w ziemię, i ten drugi na skraju wioski, z figurą Ukrzyżowanego - górujący ponad niskimi chatami. Wioska o tej porze roku robiła wrażenie szarego, opustoszałego zakątka; ogołocone z liści drzewa, o nagich konarach i rozkołysanych wierzchołkach; płoty zmurszałe od jesiennych słot i zimowych zamieci i tuż za nimi, ledwie widoczne, kępki przebiśniegów nieśmiało rozjaśniające swą bielą szarość ogrodów.

Ale ludzie, niezależnie od pór roku, wciąż tacy sami – witali mnie serdecznie, nie mogąc się nadziwić, że zdecydowałam się opuścić Warszawę.

Uśmiechałam się tylko, nie tłumacząc niczego – szłam w stronę domu; czułam się tak, jakbym uszła kilka kilometrów, a to był tylko mały odcinek drogi.

Mamę zastałam w łóżku; leżała skulona pod pierzynką, blada, z zapadniętymi oczami, robiła wrażenie małej, niepozornej istoty, jakby ubyło jej ciała i wzrostu. Usiadłam więc obok i długo, długo gładziłam jej czarne, tkane srebrem włosy.

 Robiłam wszystko, żeby chorej nie przysparzać żadnych zmartwień. Tylko tato, słysząc moje słowa, smutnie pokiwał głową. Teraz dopiero zauważyłam, że i on jest chory, chociaż chodzi po domu i obsługuje mamę.

 Jeszcze parę wolnych dni; mogłam więc pospacerować po wiosce, popatrzeć na znajome zakątki.

Wiosna już na dobre wkroczyła na podwórza, okrywając szarość ziemi płożącymi się gałązkami ptasiego rdestu i kępkami tasznika, a za domem strumyk, napęczniały roztopami, przetaczał się po wiatrołomach, hucząc kaskadami dźwięków. Woda nawilżała dolne zbocza wąwozu, gdzie żółciło się już od bożego liczka (podbiał pospolity); miejscami wyrastały kiście różowego lepiężnika. Tuż za wąwozem mała łączka wciskała się w las, tworząc misterne dywany z pierwiosnków, a nieco głębiej, wśród leśnych drzew, zajaśniało bielą zawilców. Natura rozsypywała wokoło swe skarby, wynagradzając ludziom trudy zimy.

Szłam przed siebie, aż do granic wioski, gdzie królował duży staw otoczony tatarakiem i płaczącymi wierzbami o długich warkoczach sięgających lustra wody; dalej ciągnęła się droga do sąsiedniej wioski, biegnąca obok zagajnika i leszczynowego lasku, z rzędem strzelistych topoli, przyozdobionych bukietami jemioły. A wzdłuż drogi ciągnęły się łany pól z młodą oziminą i szare, jeszcze nie obsiane zagony, poprzeplatane pasami łąk, ozłoconych kwiatami mleczu. Wokoło znajomy szum wiatru i ptaki szybujące ku obłokom, zupełnie jak w tej piosence:

„Wędrowny ptak do swoich gniazd co roku wraca i do przydrożnych drzew wędrowny wraca wiatr…”

 Ja też wróciłam; byłam u siebie – wolna jak te ptaki, jak ten wędrowny wiatr…" 

WRÓCIŁAM! JESTEM!

CZY NA STAŁE? CZY NA DŁUGO? 

CZY TYLKO JAK TEN WĘDROWNY WIATR, CO DELIKATNIE MUŚNIE I PĘDZI...

ALE PÓKI JEST KORZYSTAJ Z JEGO DELIKATNEGO POWIEWU..

 

 .POZDRAWIAM SERDECZNIE. Helena.

 

KOMENTARZE

  • :-)
    Bratek to moje nowe imię...? Daje radę :-)

    ""Wędrowny ptak z dalekich stron Do swoich gniazd co roku wraca I do przydrożnych wierzb swawolny wraca wiatr..."

    Pamiętam jak mówiłaś, że jesteś spokojna bo wiesz, jesteś pewna, że wrócę do Ciebie... Nie przykładałem do tego wielkiej wagi a tu... Jesteś-my.
  • @Franek Ganek 20:30:29
    Obiecany film
    https://youtu.be/6e7unJR3S78?list=UUIkGInhaNFKTfPkC0w8_qmw
  • @alfa.com.hel 20:34:54
    Tak...
    Ten jeden mi na dziś wystarczy...
    Pozostałe z tej strony zostawię na później.
    Dziękuję.
    Dobrej nocy życzę.
  • WRÓCIŁAM! JESTEM!
    Cieszę się że wróciłaś! :-)

    http://www.gify.net/data/media/348/roza-ruchomy-obrazek-0017.gif
  • @miarka 23:08:33
    Dziękuję.
    CZY NA STAŁE? CZY NA DŁUGO?

    CZY TYLKO JAK TEN WĘDROWNY WIATR, CO DELIKATNIE MUŚNIE I PĘDZI...

    ALE PÓKI JEST KORZYSTAJ Z JEGO DELIKATNEGO POWIEWU..
    Pozdrawiam.
  • @alfa.com.hel 17:40:52
    "JAK TEN WĘDROWNY WIATR, CO DELIKATNIE MUŚNIE I PĘDZI...
    ALE PÓKI JEST KORZYSTAJ Z JEGO DELIKATNEGO POWIEWU.".

    O, widzę że nie tylko Dobry Duch, ale i dobry humor dopisuje.
    Z wiatrem zawsze w drodze, z Duchem w drodze i u celu. Miło iść w dobrym towarzystwie tych z którymi dzielimy nie tylko drogę, ale i cel, gdy łączy nas Dobry Duch.
  • @miarka 22:14:11
    JASNE!
    DOBRY DUCH, ŁAGODNY WIATR, CISZA- CORAZ WIĘKSZ CISZA!- i jak tu nie miec humoru?- w dodatku gdy towarzystwo SUPER!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY